– W obecnych...

„To będą święta wielkiego sprawdzianu z wiary”

03-24-2020

„Biały Orzeł” rozmawia z ks. Waldemarem Maciągiem, proboszczem parafii w Bushnell na Florydzie. 

„Biały Orzeł”: Te święta zapowiadają się zupełnie inne niż zwykle. Puste będą kościoły, nie będzie rodzinnych odwiedzin ani wspólnych spacerów. Jak Twoim zdaniem będziemy przeżywać tę Wielkanoc?

Ks. Waldemar Maciąg: Jeśli rzeczywiście do Wielkanocy nic się nie zmieni, to będą to święta wielkiego sprawdzianu z wiary. Myślę, że Wielki Tydzień, Triduum Paschalne i Niedziela Zmartwychwstania nabiorą zupełnie innego wymiaru. Ciężko mi, jako kapłanowi, wyobrazić sobie liturgię najważniejszych świąt Kościoła, ich bogactwo, piękno i zaangażowanie ludzi bez obecności wiernych, ale jestem gotowy w duchowej łączności z nimi stanąć przy ołtarzu i prosić o siły, odwagę i miłosierdzie. Jestem po pierwszych doświadczeniach w tej nowej sytuacji: pierwsze „samotne” celebrowanie Eucharystii, pierwsze łzy ludzkie i odczucia z braku możliwości pełnego uczestnictwa w mszy świętej... i samotna piątkowa Droga Krzyżowa. Odnoszę wrażenie, że nagle znalazłem się odizolowany na „pustyni” i robię wszystko, aby tu duchowo zwyciężyć. Mam nadzieję, że kanały telewizyjne, radiowe, strony internetowe, które będą transmitowały lub nadawały Liturgie Świąteczne, rozgrzeją się do czerwoności. Oglądalność będzie ogromna.

Istotą Świąt Wielkanocnych jest nadzieja. Wydaje się, że właśnie nadziei ludzie na całym świecie potrzebują teraz najbardziej.

Oczywiście. Myślę, że każdy kapłan, celebrując samotnie Eucharystię, włącza do swoich intencji prośby błagalne za wiernych o umocnienie nadziei. Wirus sprawił, że w jednym momencie posmutnieliśmy, zostaliśmy od siebie odizolowani, staliśmy się ostrożniejsi, ogarnia nas strach, wszystko wolniej się toczy, mamy więcej czasu na modlitwę i głębszą refleksję. Nadzieja na jak najszybszy powrót do normalności i lepsze jutro powinna towarzyszyć wszystkim wiernym.

Jak jako ksiądz patrzysz na epidemię koronawirusa? W kilku krajach jesteśmy świadkami naprawdę dramatycznych scen, jak na przykład we Włoszech, gdzie chorych jest tak wielu, że lekarze muszą szybko decydować, komu ratować życie. A to przecież nie człowiek ma decydować o życiu lub śmierci drugiego człowieka...

We Włoszech rzeczywiście jest dramatycznie. I choć Bóg jest Panem życia i śmierci, to jednak do nas samych, do lekarzy, pielęgniarek, wolontariuszy należy obowiązek ratowania życia i pomagania – moja osobista wdzięczność nie ma granic za podjęcie tego trudu i jestem pełen podziwu dla zaangażowania i wysiłku tych ludzi. Oczywiście dramatyczne stają się sytuacje, kiedy nasze możliwości się wyczerpują, a my jesteśmy wręcz bezradni. I co robić? Właśnie dlatego potrzebujemy wiary, nadziei i miłości... bezwarunkowo. Ja w postawach wielu lekarzy widzę dziś ofiarność św. Giuseppe Moscati – lekarza biednych, jednego z największych świętych współczesnych czasów.

Ostatnio przeczytałem świadectwo włoskiego lekarza, które bardzo mnie wzruszyło:

Nigdy w najmroczniejszych koszmarach nie wyobrażałem sobie, że mogę zobaczyć i doświadczyć tego, co dzieje się tutaj w naszym szpitalu od trzech tygodni. Koszmar płynie, rzeka staje się coraz większa. Na początku było kilku, potem dziesiątki, a potem setki, a teraz nie jesteśmy już lekarzami, ale zostaliśmy sortownikami na taśmie i decydujemy, kto powinien żyć, a kto powinien zostać wysłany do domu, aby umrzeć, nawet jeśli wszyscy ci ludzie płacili przez całe życie podatki we Włoszech. Jeszcze dwa tygodnie temu moi koledzy i ja byliśmy ateistami. To było normalne, ponieważ jesteśmy lekarzami i powiedziano nam, że nauka wyklucza istnienie Boga. Zawsze śmiałem się z moich rodziców, którzy chodzili do kościoła. Dziewięć dni temu przybył do nas 75-letni duszpasterz. Był dobrym człowiekiem, miał poważne problemy z oddychaniem, ale miał przy sobie Biblię i zrobił na nas wrażenie, gdy czytał ją umierającym i trzymał ich za rękę. Wszyscy byliśmy zmęczeni, zniechęceni, wykończeni psychicznie i fizycznie, ale kiedy mieliśmy czas, słuchaliśmy go. Teraz musimy przyznać: my, ludzie, dotarliśmy do naszych granic, nie możemy nic zrobić, żeby każdego dnia nie umierało coraz więcej ludzi. Jesteśmy wyczerpani, mamy dwóch kolegów, którzy zmarli, a inni zostali zarażeni. Zdaliśmy sobie sprawę, że tam, gdzie człowiek nic nie może zrobić, potrzebujemy Boga i zaczęliśmy prosić Go o pomoc, kiedy mamy tylko kilka wolnych minut. Rozmawiamy ze sobą i nie możemy uwierzyć, że my, zatwardziali ateiści, codziennie szukamy pokoju, prosząc Pana, by pomógł nam się na Nim oprzeć, byśmy mogli opiekować się chorymi. Wczoraj 75-letni duszpasterz umarł. Do tego momentu – mimo ponad 120 zgonów tutaj w ciągu 3 tygodni, mimo że wszyscy byliśmy wyczerpani i zniszczeni – udało mu się, pomimo jego stanu i naszych trudności, przynieść nam pokój, którego nie mieliśmy nadziei odnaleźć. Duszpasterz odszedł do Pana i wkrótce podążymy za nim, jeżeli dalej tak będzie. Nie byłem w domu przez 6 dni, nie wiem, kiedy ostatni raz jadłem i zdaję sobie sprawę z mojej bezwartościowości na tej ziemi, ale chcę się poświęcić do swojego ostatniego oddechu pomaganiu innym. Cieszę się, że powróciłem do Boga, gdy otaczają mnie cierpienia i śmierć moich bliźnich.

Polacy mają stare ludowe porzekadło: „jak trwoga, to do Boga”. Czy sprawdza się ono również teraz, w tym trudnym, niepewnym okresie?

Kiedyś przeczytałem, że mocą trwania i obecności tak zwanych „złotych myśli” jest to, że jest w nich zawarta pewna prawda. Nie chcę skupiać się na tym, jak to porzekadło ostatnimi laty nabrało trochę „cynicznego wymiaru” ze względu na kontekst, w jakim było używane, czyli trochę uszczypliwie. Należy więc wyeliminować naszą uszczypliwość i cyniczność. My jak najbardziej potrzebujemy teraz Boga i jego miłosiernej interwencji i wierzę, że odpowie na nasze prośby złożone w duchu pokory. To powiedzenie sprawdza się jak najbardziej: nie jestem śmiertelnie przerażony, nie panikuję, robię, co powinienem, ale mimo wszystko ogarnia mnie trwoga, boję się o swoich bliskich, przyjaciół, parafian, znajomych. Nie jestem super-księdzem, supermenem ani żadną super-siłą, pokornie więc w Boga ręce oddaję z nadzieją i wiarą swoje trwogi. Czuję mniejszą trwogę.

Czy Twoim zdaniem ta epidemia zmieni nas jako ludzi? Wrócimy do tego stylu życia jak wcześniej, czy będzie inaczej?

Nie jest to pierwsza tragedia w historii ludzkości. Jeśli przyjrzeć się bliżej poprzednim, to zauważymy, że wielu, arogancko i bezrefleksyjnie wybierało kierunek samozadowolenia, samouwielbienia, gonitwy za niczym, inni stawali się jakby lepsi, ale „na chwilę”. Wielu natomiast poddało się głębszej refleksji, wyciągnęli wnioski, odnaleźli sens i w konsekwencji zmieniali styl życia, samych siebie i podejście do wartości nieprzemijających oraz do tego, co tylko tymczasowe.

W obecnych czasach zdecydowanie potrzebujemy wsłuchiwania się w głos Boga, poddania się Jego woli. Tylko wtedy my będziemy lepsi, świat będzie lepszy i tego wszystkim życzę. Wszystkich zapewniam o swojej modlitwie, życzę dużo nadziei i wiary w zmartwychwstanie.

wróć

Fotorelacje

Dwie wizyty kardynała Karola Wojtyły w Amerykańskiej Częstochowie

18 maja 2020 roku przypadała setna rocznica urodzin Karola Wojtyły, późniejszego papieża Jana Pawła II. Z tej okazji chcielibyśmy przypomnieć jego dwie wizyty w Amerykańskiej Częstochowie, które odbył jeszcze jako kardynał. Kardynał Karol Wojtyła dużo podróżował. Odwiedzając wiele miejsc na mapie świata, zawitał także do Duchowej Stolicy Polonii, Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej w Doylestown, w 1969 oraz 1976 roku. Fot. Archiwum Klasztoru Paulinów w Doylestown

zobacz inne galerie

Galerie Video

Jasełka w Webster

Liturgiczny okres Bożego Narodzenia wieńczy Niedziela Chrztu Pańskiego. Uroczystość ta w bieżącym roku przypadła w niedzielę 10 stycznia. Uczniowie i nauczyciele Polskiej Szkoły Sobotniej przy parafii św. Józefa w Webster wybrali ten właśnie dzień na zaprezentowanie tradycyjnych polskich jasełek.

zobacz inne filmy

Kalendarium

Czerwiec
Pon Wto Śro Czw Pią Sob Nie
01 02 03 04 05 06 07
08 09 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30          
Zobacz kalendarz

Realizacja: IdeoPowered by: CMS Edito

Wszelkie prawa zastrzeżone dla BiałyOrzeł24.com