Notatki z podróży: Wyprawa na Kresy

08-09-2018

Krystyna Markut...
Polacy na Kresach...
Babcia Zosi,...
Lewa nawa kościoła...
Rafała Wróblewska w...
Centrum Języków...

Krystyna Markut, współzałożycielka Amerykańskiego Instytutu Kultury Polskiej na Florydzie i zaangażowana działaczka polonijna, niestrudzenie niesie pomoc rodakom na Ukrainie. W tym roku znów wyruszyła w podróż na dawne Kresy Wschodnie, by wesprzeć mieszkających tam Polaków nie tylko finansowo, ale też dobrym słowem i pamięcią. Cieszymy się, że kolejny rok z rzędu na łamach „Białego Orła” pani Krystyna zechciała się podzielić z Czytelnikami swoją relacją z tej wyprawy. 

18 lipca 2018 r. we Lwowie nastąpiło moje spotkanie z Danusią Skalską i Dorotą Prokop. Tego samego dnia we Lwowie spotkałyśmy się z Mirką Tomecką z Nowego Rozdołu, z którą porozmawiałyśmy serdecznie, ale bardzo krótko. Ponieważ było dopiero południe, miałyśmy trochę czasu na krótki wypad w teren.

Spotkanie w Samborze

Z naszym zaprzyjaźnionym kierowcą Orestem pojechałyśmy do Sambora, do Domu Dziecka sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi. Dziwnym zbiegiem okoliczności, co ja nazywam Opatrznością Bożą, w ogródku spotkałyśmy starszego pana, w którym Danusia rozpoznała swojego starego znajomego – Jurka Bandera. W długiej rozmowie przy herbatce u siostry przełożonej dowiedziałyśmy się, że Jurek Bander jest jednym z uratowanych przez siostrę Celinę Kędzierską żydowskich dzieci. Ojciec Jurka był wywieziony przez Niemców do obozu, a matka w zaawansowanej ciąży uwięziona. W więzieniu przyszedł na świat mały Jurek. Jego matkę Niemcy zastrzelili, a niemowlę zostało porzucone na ulicy. Jedna z mieszkanek Sambora znalazła niemowlę i zabrała do domu. Sąsiedzi jednak bali się represji Niemców i zmusili ją do oddania dziecka siostrze Celinie Kędzierskiej, gdzie z innymi dziećmi żydowskimi, polskimi i cygańskimi wychował się i przeżył wojnę. Po wojnie odnalazł ojca, który prawie cudem uratował się z obozu niemieckiego. Jurek przyjeżdża do sióstr w Samborze jak syn z wizytą do rodziny.

Z wizytą w Łanowicach

Po tym wzruszającym spotkaniu pojechałyśmy do Biskowic na mszę świętą oraz na spotkanie z prezesem i radnym rejonu Walerym Tkaczem, a potem na długą rozmowę u państwa Tkacz w domu w Łanowicach. Walery opowiedział nam o mieszkańcu wsi – Janie Strogóżu, który wychował samotnie pięcioro dzieci po tragicznej śmierci żony, a teraz amputowano mu obydwie nogi. Wtedy Dorota oznajmiła, że akurat ma wózek inwalidzki, który nie wiadomo po co przywiozła z Ameryki. Natychmiast omówiliśmy sposoby, jak ten wózek przewieźć z Polski do Łanowic. Po tym bardzo owocnym spotkaniu wróciłyśmy na nocleg do Lwowa.

Następnego dnia wyjechałyśmy do Łucka, gdzie 10 lipca odbyła się bardzo uroczysta msza św. w katedrze Piotra i Pawła z okazji 75. rocznicy ludobójstwa na Wołyniu, w której brał udział prezydent Polski Andrzej Duda. W Łucku przyjął nas proboszcz katedry ks. Chomyszyn, który nas oprowadził po świątyni i opowiedział nam o jej historii, a potem zaprosił nas na obiad do zakładu rehabilitacji alkoholików, który prowadzą siostry w budynkach po drugiej stronie ulicy od katedry.

Nierówna droga do Równego

Z Łucka do Równego jest bardzo prosta droga… ale tylko na mapie. W rzeczywistości z objazdami bez znaków drogowych jest to istna „zgaduj zgadula”. Ale udało nam się dotrzeć do celu. W parafii Miłosierdzia Bożego w Równym przywitała nas siostra Mateusza, która opiekuje się setką Polaków w podeszłym wieku. Poznałyśmy też Anżelinę Fedorową, która prowadzi zespół młodzieżowy. Grając na elektronicznym instrumencie, zaśpiewała nam piękną pieśń własnej kompozycji „Czerwone niebo nad Wołyniem”. Pełniący tam posługę duszpasterz, ks. Władysław Czajka, po skończonym nabożeństwie przyszedł z nami porozmawiać. Z humorem przypomniał nam nasze ostatnie spotkanie przed pięcioma laty, kiedy to opowiadał nam, że tą częścią Wołynia zarządzają ptaki, bo on to Czajka, w innej parafii ks. Gołąb, a zarządca rejonu to Soroka. Miło było powspominać, ale czas było jechać do Polonnego, gdzie mieszka podopieczna Oli (córki Danusi) – 13-letnia Zosia, po bardzo trudnej operacji nogi i od urodzenia niewidoma na jedno oko.

Odwiedziny u babci Walentyny

Około sto kilometrów bocznej drogi to same dziury, które Orest pokonywał mistrzowsko, ale w bardzo wolnym tempie. Halina Muszyńska z córką Zosią mieszkają w malutkim wiejskim domku bez kanalizacji i w bardzo prymitywnych warunkach – widać tam skrajną biedę... W tym domeczku nie ma miejsca na dodatkowe cztery osoby, więc Zosia poprowadziła nas do swojej babci, Walentyny. Walentyna Muszyńska z domu Bagińska z dużym talentem opowiadała o losach swojej rodziny, która była wywieziona do Kazachstanu tylko za to, że byli Polakami. Po śniadaniu złożonym z kaszy gryczanej i smażonej cukinii oraz bardzo serdecznym pożegnaniu wyjechałyśmy do Chmielnickiego…

Po wizycie u Zosi i jej babci Walentyny w Polonnym wyjechałyśmy do Chmielnickiego Następne sto kilometrów dziurawej drogi Orest przejechał bardzo bezpiecznie. W Chmielnickim niestety nie zastałyśmy Julii Sirkowej, założycielki Zjednoczenia Nauczycieli Polskich na Ukrainie i wieloletniej prezes tej organizacji. Poznałyśmy natomiast Nelę Szustich, prezes Centrum Języków Słowiańskich. Po miłej rozmowie w biurze Centrum ruszyłyśmy w dalszą drogę. Miałyśmy zamiar wstąpić do Gródka Podolskiego, ale nie mogłyśmy się dodzwonić do tego pięknego, polskiego ośrodka. Wiadomo – wakacje i szkoły pozamykane. Pojechałyśmy więc prosto do Kamieńca Podolskiego.

W Kamieńcu Podolskim

U dominikanów ks. Alojzy Kosobucki przyjął nas bardzo gościnnie i udzielił wygodnego noclegu w klasztorze, który przystosowany jest do przyjmowania turystów. Zawiadomił również ks. Stasia Szulaka w Murafie o naszym przyjeździe. Następnego dnia przy śniadaniu spotkałyśmy ks. Szulaka. Wspomnieniom i wymianie wiadomości nie było końca. Po śniadaniu zeszliśmy do kościoła św. Mikołaja, gdzie ks. Kosobucki prowadzi prace renowacyjne tego zrujnowanego obiektu. Lewa nawa jest ciągle w trakcie restauracji, bo polichromia była pokryta farbą. Efekty pracy konserwatorskiej już są bardzo widoczne, bo mamy porównanie ze stanem sprzed pięciu lat, ale daleko jeszcze do końca tej renowacji. Dzielny ks. Alojzy walczy o przywrócenie pierwotnego piękna tej sakralnej budowli, wbrew opinii niektórych ludzi, że wystarczy zamalować wszystko farbą. Po bardzo serdecznym pożegnaniu i błogosławieństwie opuściliśmy gościnne progi klasztoru przy ul. Dominikańskiej – pisanej po polsku!

Pamiętać o zapomnianych…

Nie mogłyśmy nie odwiedzić Rafałki Wróblewskiej, więc zboczyłyśmy trochę z drogi i pojechałyśmy do Kołybajówki. Bez trudu odnalazłyśmy zarośnięty chwastami domek Rafałki. Pukanie nic nie dało, ale jak nacisnęłam klamkę, drzwi do sionki się otworzyły. Otworzyłam drzwi do izby i zobaczyłam Rafaelinę leżącą w ubraniu na łóżku. Ogromnie zdziwiona podniosła się z łóżka i ściskała nas wszystkich po kolei. Rafałka ma 95 lat, od młodzieńczych lat żyje bez obu dłoni, które straciła w Kazachstanie (o czym pisałam w poprzednich raportach). Nie ma żadnej rodziny, a nawet jej przyjaciółki już wymarły. Z bólem serca żegnałyśmy tę biedną kobietę…

Następnie skierowałyśmy się do Hałuszczyniec, aby zadośćuczynić tradycji odwiedzenia grobu ks. Bronisława Mireckiego. Z zadowoleniem stwierdziłyśmy, że nagrobek jest odnowiony i zadbany. Dorota przywiozła znicze oraz kwiaty, które złożyłyśmy na grobach u księdza i obu pań Garbicz. Z cmentarza pojechałyśmy do Marysi Krych na obiad i porozmawiać o sytuacji Polskiego Stowarzyszenia im. ks. B. Mireckiego w Podwołoczyskach.

Polska zawsze w sercach

Ksiądz, który prowadzi parafię w Hałuszczyńcach, dalej głosi kazania i publicznie wypowiada się w języku ukraińskim, nie zważając na uwagi Polaków. Właścicielka budynku w Podwołoczyskach, gdzie Marysia prowadzi biuro i szkołę, zapowiedziała podwyżkę czynszu, na co Marysia się nie zgadza, grożąc opuszczeniem tej posesji i zarazem żądając zwrotu kosztów wszystkich remontów. Podziwiamy Marysię za jej stanowczość i nieustępliwość w walce o prawa Polaków na Ukrainie. Jej brat, ks. Michał Bajcer, wychowanek ks. B. Mireckiego, popiera jej poczynania, ale przyszłość pokaże, jak potoczą się losy organizacji i szkoły… Po serdecznym pożegnaniu z Marysią i jej matką ruszyłyśmy w drogę powrotną do Lwowa.

Pożegnanie z Lwowem

Na Lewandówce zajechałyśmy do Bronisławy Melnarowicz, która jest po ciężkich operacjach i mieszka z niepełnosprawnym synem Aleksandrem. Oboje na rencie inwalidzkiej, która ledwo wystarcza im na podstawowe środki do życia…. Po tej krótkiej wizycie pojechałyśmy do siostry Grażyny, opiekunki chorych rodaków mieszkających samotnie, którzy wymagają codziennej opieki.

Tego wieczoru zakończyłyśmy naszą czterodniową wyprawę po Kresach. Danusia i Dorota wyjechały autobusem do Polski. Ja zostałam jeszcze na trzy dni, aby odwiedzić panią Franię w domach kolejowych na Gródeckiej, no i odwiedzić groby moich dziadków na cmentarzu Janowskim oraz pochodzić po ulicach mojego dzieciństwa. Był to dzień 24 lipca – imieniny Krystyny – i cieszę się, że po przeszło siedemdziesięciu latach mogłam je obchodzić w moim rodzinnym mieście.

Szanowni i drodzy Darczyńcy, dzięki Waszym hojnym donacjom mogliśmy pomóc wielu biednym, opuszczonym przez świat i ludzi osobom, aby choć troszkę ulżyć w ich trudnych warunkach życia. Jest to wprawdzie pomoc doraźna, ale liczy się przede wszystkim to, że się o nich pamięta, a to jest najcenniejsze. Niech Bóg Wam wynagrodzi za Wasze dobre serca i szczodre ofiary. Bóg zapłać!

Krystyna Markut

wróć

Fotorelacje

Pielgrzymki do Amerykańskiej Częstochowy

Tradycyjnie już od ponad 30 lat druga niedziela sierpnia jest dniem przybycia pieszych pielgrzymek do Amerykańskiej Częstochowy. Pątnicy mieszkający na co dzień w różnych stanach USA wędrują do Duchowej Stolicy Polonii z okazji uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, jednocząc się szczególnie w tym czasie z naszymi rodakami pielgrzymującymi na Jasną Górę w Polsce. Fot. czestochowa.us

zobacz inne galerie

Galerie Video

Jasełka w Webster

Liturgiczny okres Bożego Narodzenia wieńczy Niedziela Chrztu Pańskiego. Uroczystość ta w bieżącym roku przypadła w niedzielę 10 stycznia. Uczniowie i nauczyciele Polskiej Szkoły Sobotniej przy parafii św. Józefa w Webster wybrali ten właśnie dzień na zaprezentowanie tradycyjnych polskich jasełek.

zobacz inne filmy

Kalendarium

Realizacja: IdeoPowered by: CMS Edito

Wszelkie prawa zastrzeżone dla BiałyOrzeł24.com