Father V. pojawi się na ekranie

01-02-2018

ks. Waldemar Maciąg W serialu 'Josh'...
ks. Waldemar Maciąg - Nie mam zamiaru...
ks. Waldemar Maciąg Father V. wystąpił...
ks. Waldemar Maciąg Jak podkreśla ks....
ks. Waldemar Maciąg Jednym z hobby ks....
ks. Waldemar Maciąg Spotkanie z...

– Nie liczę na żadną karierę. Dla mnie to po prostu przygoda – mówi o swoim udziale w serialu „Josh” ks. Waldemar Maciąg, proboszcz parafii w Bushnell, niedaleko Orlando. Znany też jako Father V. polski ksiądz zagrał w kilku scenach produkcji, która na ekrany telewizorów wejdzie przez Netflix. Co ciekawe, nie była to pierwsza propozycja aktorska, jaką otrzymał.

Po międzynarodowych nagrodach, jakie otrzymałem za moje plakaty, po udziale w projekcie Orlando Guitar Town, po zaprojektowanych logo dla stacji radiowych i kilku organizacji publicznych oraz autorskich wystawach malarskich, zgłosiło się do mnie kilka agencji wyszukujących talenty – mówi w rozmowie z „Białym Orłem” Father V. – Uznali, że jestem osobą interesującą. Widzieli program Polsatu „Oblicza Ameryki” z moim udziałem, czy TVP 1 „Kawa czy Herbata” oraz przeczytali wiele artykułów. Byli naprawdę dobrze zorientowani, jeśli chodzi o moją osobę. Nawet mi to zaimponowało. Agencja artystyczna zgłaszająca się do księdza z Polski... come on! To tylko w Ameryce jest możliwe – dodaje.

Szukajcie, a znajdziecie

Agencja chciała przygotować jego profil i zatrzymać go w swojej bazie talentów. – Na początku nie bardzo się na to godziłem, byłem zawstydzony, onieśmielony i zaskoczony. Przeraziło mnie przedsięwzięcie „pozowania” przed kamerą i wszystko, co się z tym wiąże... Nie bardzo wiedziałem, jak to ugryźć. Poza tym mam przecież swoją „robotę” proboszcza i zdawałem sobie sprawę, że trudno będzie wiele rzeczy pogodzić. Próbowałem to wytłumaczyć moim rozmówcom-agentom. Show business amerykański rządzi się jednak swoimi prawami. Jak już czegoś chcą... to robią wszystko, żeby to dostać – opowiada ks. Waldemar.

Jedna z tych agencji była dość natrętna - w pozytywnym tego słowa znaczeniu - i w końcu Father V. się zgodził. Niedługo po sesji fotograficznej, stworzeniu jego profilu i „comecard”, zaczęły przychodzić do niego pierwsze propozycje.

Zagrał, a raczej jak sam mówi, „pojawił się” w drugim sezonie serialu „Josh” – wspólnej produkcji Bena Afflecka i Mata Damona dla Netflix. – Był to gościnny występ w Miami. Na początku miałem zagrać Kubańczyka – rola mówiona. Ale później okazało się, że przeoczyli mój wzrost. Trochę byłem za duży na południowego sąsiada (śmiech) – tłumaczy ksiądz, który ostatecznie zagrał w serialu rolę zwykłego przechodnia potrąconego przez biegnącego głównego bohatera. – To chyba na początek bardziej mi odpowiadało. Później dograłem kilka scen jako statysta do kolejnych odcinków serialu – dodaje.

Nowa przygoda

Jak mówi ks. Maciąg, bycie na planie to dla niego hobby i nowa przygoda. – Mam jakieś małe doświadczenie z kółek teatralnych, ze szkoły średniej czy seminarium. Raz w życiu napisałem nawet scenariusz na podstawie książki francuskiego poety Daniela Ange „Zraniony Pasterz”. To historia o zagubionym we współczesnym świecie młodym człowieku, który szuka dobrego gruntu, żeby się wybić i ratować swoje życie. Zainteresował się tym scenariuszem bardzo dobry aktor – śp. pan Wasiukiewicz z radomskiego teatru, który postanowił, że pomoże teatrowi seminaryjnemu to wyreżyserować. Bardzo dużo się wtedy przy nim nauczyłem. Zrezygnowałem co prawda z roli, ale zająłem się scenografią – opowiada Ks. Maciąg. Ta sztuka objechała pół Polski.

Na sukces aktorski nie liczę ani się nie nastawiam. Miło jest otrzymać telefon i być zaproszonym do projektu filmowego, dotykać coś, co kiedyś znałem tylko ze słyszenia, czyli „american dreams come true”. Ameryka jeszcze wierzy w ludzi i ciągle szuka surowych, naturalnych i odważnych osobników, którzy potrafią zaskoczyć i umieją współpracować. Za to właśnie między innymi kocham ten kraj. Dlatego też agencje wyszukują takich ludzi. Jeśli zainteresowała ich moja osoba, to mogę się tylko cieszyć. W moim przypadku to nie jest tak, że nagle rzucam kapłaństwo i lecę, bo się Hollywood do mnie zgłosiło (śmiech). Ja mam swoją „robotę”, a to wszystko to są dla mnie przyjemne dodatki, pewnego rodzaju szkoła życia, przygoda, możliwość spotykania interesujących, wspaniałych, życzliwych ludzi, aktorów i reżyserów – podkreśla proboszcz parafii w Bushnell.

Parafia ważniejsza niż kariera

Father V. już wcześniej otrzymywał propozycje zagrania ról, m.in. w serialach „CSI Miami” czy „Graceland”, filmach: „Running Rough”, „Max Justice”, „Lamour Tue”, „Damned and the Divine”, w którym mógł zagrać księdza, czy „Macy Ray and The Legend of Dead River”. – Propozycji miałem sporo i ciągle przychodzą. Pewnie gdybym był zawodowym aktorem, mógłbym tylko się cieszyć i gratulować sobie agencji artystycznej – mówi.

Z wszystkich ról najbardziej podobała mu się rola Miklosa Zarpati w filmie pt. „Personal Revolution”. – Potrzebny był im ktoś, kto by zagrał Węgra – profesora psychologii. Dostałem skrypt i bardzo mi „leżał” – mądry, inteligentny, wykształcony facet, trochę świr... no i świetne dialogi. Ale musiałem odmówić z tego samego powodu, co „CSI Miami” i „Graceland” – za dużo dni kręcenia, a ja jestem sam w parafii i nie mogę z niej wyjechać – tłumaczy. – W kategoriach amerykańskich to nie do pomyślenia, że ktoś odmawia udziału w takich produkcjach. Oni się łapali za głowę, ale musiałem odmówić – dodaje.

Trochę rock and rolla

Father V. podkreśla, że nie ma zamiaru zamieniać powołania kapłańskiego na karierę filmową. – Ale bardzo chętnie zgodzę się na epizodyczne „wystąpienia” w ramach życiowej przygody – dodaje. Ostatnie propozycje, jakie otrzymał, są bardzo interesujące: film „The Irishmen” z Robertem DeNiro i Alem Pacino, który będzie kręcony w Miami; „Lush Life” w Orlando (o rodzinie, która zagubiła się w drodze do Disney World w czasie burzy na Florydzie i korzysta z pomocy napotkanego ekscentryka); „The Last Thanksgiving” (horror kręcony w okolicach Miami); nowy film Nicolasa Cage'a „Primal Fear” (wiele scen musi być nakręconych w Puerto Rico) oraz nowy film z Matthew McConaugheyem „The Beach Bum”, który będzie kręcony w Miami i na Key West. – Wszystkie te produkcje ruszają w 2018 roku. Zobaczymy, co mnie czeka – mówi tajemniczo ks. Waldemar Maciąg.

 Niebawem będzie go można zobaczyć również w teledysku brytyjskiej kapeli Karma Destination do utworu „Isolation”. – Świetna przygoda, bardzo życzliwi ludzie i trochę rock and rolla. Jestem dumny, że mogłem współpracować z takim muzykiem jak Nigel Sergio Lowe, który siedzi w Kalifornii i pisze również muzykę do filmów. Jego ścieżka dźwiękowa do filmu „Repercussion” została właśnie kilka tygodni temu nominowana do nagrody na festiwalu w Cannes – mówi Father V.

opr. ar

wróć

Fotorelacje

Niepodległościowa gala w Centrum Parafialnym św. Stanisława Kostki w Woonsocket

10 listopada w parafii św. Stanisława Kostki w Woonsocket odbyła się gala z okazji 100-lecia niepodległości Polski. Lokalna Polonia zebrała się na pięknie udekorowanej na tę okoliczność w polskich barwach narodowych sali. Fot. Halina Głowacka

zobacz inne galerie

Galerie Video

Jasełka w Webster

Liturgiczny okres Bożego Narodzenia wieńczy Niedziela Chrztu Pańskiego. Uroczystość ta w bieżącym roku przypadła w niedzielę 10 stycznia. Uczniowie i nauczyciele Polskiej Szkoły Sobotniej przy parafii św. Józefa w Webster wybrali ten właśnie dzień na zaprezentowanie tradycyjnych polskich jasełek.

zobacz inne filmy

Realizacja: IdeoPowered by: CMS Edito

Wszelkie prawa zastrzeżone dla BiałyOrzeł24.com